Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 2
muzyczne lubiły biesiadować o uroczystej godzinie piątej, wymieniając między sobą żarty, uczucia, pieśni i mądrość w pogodne letnie wieczory. Niestety! Gospoda ta zniknęła już tak, jak i jej bywalcy — wspomnienie ulotne jak smuga dymu.
Ostatnio rozebrano również stary, stojący na drugim krańcu miasta dom „Pod Łososiem", nazywany tak od ozdobnego wizerunku tej szlachetnej ryby wymalowanego na szyldzie. Dom ten, wraz z dwoma innymi, wysuwał się bokiem z linii szerokiej ulicy i zwrócony był frontem wprost ku podróżnemu zdążającemu z Dublina, tworząc tam z ulicą rodzaj placu, gdyż pozostawiał tyle tylko miejsca, aby gościniec i Zaułek Marcina mogły prześlizgnąć się pomiędzy ścianą budynku a sadem rozciągającym się ponad wałem rzecznym. No cóż! Domu tego już nie ma. Nikogo nie winię. Przypuszczam, że był zupełnie zmurszały, a szczury, które wzięły go w swe władanie, wkrótce byłyby go opuściły. Krótko mówiąc, został zapewne rozebrany, głównie dlatego, aby uniknąć kłopotów związanych z samoistnym jego rozleceniem się, jak powiedział jeden z aktorów o „Starym Drury". Jednakże niechaj wolno będzie skoremu do irytacji, choć nieszkodliwemu staremu człowiekowi — który nienawidzi zmian i chciałby, aby wszystko pozostało nie zmienione, nim nie nadejdzie jego ostatnia godzina, a odwiedza miejsca, gdzie upłynęło jego dzieciństwo i czci najskromniejsze pamiątki minionych pokoleń — pogderać troszeczkę na zuchwalstwo właścicieli pragnących wszystko ulepszać i mających upodobanie do idealnych równoległoboków i jasnej, nowej cegły.
Był tam również kościół wiejski z wieżą ciemną i szeleszczącą od podstawy do wierzchołka, gęsto porastającym ją rozfalowanym bluszczem. Ostro wycięty herb królewski, wyryty w szerokim kamieniu nad portykiem; gdzież — powiedzcie mi, proszę — jest dzisiaj ów kamień, pamiątka dawnej, wicekrólewskiej godności? Gdzież jest ta ławka kościelna na podwyższeniu, na której siadywał w straszliwym odosobnieniu niejeden wicekról w koronkach, złotych galonach i peruce jak burzowa chmura, słuchając ortodoksyjnych, lojalnych kazań i zażywając francuskiej tabaki pospolitego gatunku. Stąd także zstępował on pomiędzy szeregi straży honorowej Irlandzkiej Artylerii Królewskiej —
Ostatnio rozebrano również stary, stojący na drugim krańcu miasta dom „Pod Łososiem", nazywany tak od ozdobnego wizerunku tej szlachetnej ryby wymalowanego na szyldzie. Dom ten, wraz z dwoma innymi, wysuwał się bokiem z linii szerokiej ulicy i zwrócony był frontem wprost ku podróżnemu zdążającemu z Dublina, tworząc tam z ulicą rodzaj placu, gdyż pozostawiał tyle tylko miejsca, aby gościniec i Zaułek Marcina mogły prześlizgnąć się pomiędzy ścianą budynku a sadem rozciągającym się ponad wałem rzecznym. No cóż! Domu tego już nie ma. Nikogo nie winię. Przypuszczam, że był zupełnie zmurszały, a szczury, które wzięły go w swe władanie, wkrótce byłyby go opuściły. Krótko mówiąc, został zapewne rozebrany, głównie dlatego, aby uniknąć kłopotów związanych z samoistnym jego rozleceniem się, jak powiedział jeden z aktorów o „Starym Drury". Jednakże niechaj wolno będzie skoremu do irytacji, choć nieszkodliwemu staremu człowiekowi — który nienawidzi zmian i chciałby, aby wszystko pozostało nie zmienione, nim nie nadejdzie jego ostatnia godzina, a odwiedza miejsca, gdzie upłynęło jego dzieciństwo i czci najskromniejsze pamiątki minionych pokoleń — pogderać troszeczkę na zuchwalstwo właścicieli pragnących wszystko ulepszać i mających upodobanie do idealnych równoległoboków i jasnej, nowej cegły.
Był tam również kościół wiejski z wieżą ciemną i szeleszczącą od podstawy do wierzchołka, gęsto porastającym ją rozfalowanym bluszczem. Ostro wycięty herb królewski, wyryty w szerokim kamieniu nad portykiem; gdzież — powiedzcie mi, proszę — jest dzisiaj ów kamień, pamiątka dawnej, wicekrólewskiej godności? Gdzież jest ta ławka kościelna na podwyższeniu, na której siadywał w straszliwym odosobnieniu niejeden wicekról w koronkach, złotych galonach i peruce jak burzowa chmura, słuchając ortodoksyjnych, lojalnych kazań i zażywając francuskiej tabaki pospolitego gatunku. Stąd także zstępował on pomiędzy szeregi straży honorowej Irlandzkiej Artylerii Królewskiej —
www.przeprosprezydenta.pl
