Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 27
„ten sprośny, mały śpiewak ballad" lub" „ten cuchnący wódką psiarz, Toole". Jednakże nie było właściwie między nimi żadnych kłótni; przy spotkaniu zachowywali się swobodnie i opowiadali sobie nawzajem nowinki, ich obopólna niechęć dawkowana była ostrożnie, więc w gruncie rzeczy nienawidzili się po przyjacielsku.
Był tam również tęgi, niski, promieniejący generał Chattesworth, w pełnym umundurowaniu artyleryjskim, który uśmiechając się i rozmawiając zdawkowo z damami kłaniał się, usztywniając od bioder górną połowę ciała. Długi warkocz peruki bezustannie skakał mu wtedy na plecach w górę i w dół, czasem znajdując się tak blisko ziemi, gdy generał stał wyprostowany z odrzuconą do tyłu głową, że Toole, widząc Juno wodzącą w złych zamiarach oczami za owym przydatkiem, uważał za wskazane lekkim kopnięciem położyć kres jej zamierzeniom.
Siostra generała, Rebeka — wysoka, wyprostowana, w wytwornych koronkach, wspaniałych, sztywnych brokatach i z pięknym wachlarzem — miała z pewnością pięćdziesiąt pięć lat, lecz była jeszcze cudownie świeża i miewała niekiedy urocze, różowe, całkiem naturalne rumieńce na policzkach; oczy jej wyrażały władczą siłę, a usta energię — choć była to twarz niespokojna i nawykła do rozkazywania, jednak było w niej coś ujmującego, a nawet przyjemnego. Jej bratanica Gertruda, córka generała, równie była wysoka, pełna wdzięku i, jak mi mówiono, bardzo pociągająca.
— Do diabła, ona jest bardzo pociągająca! — zauważył porucznik ogniomistrz O'Flaherty, który nie był zbyt bystry i nie pomyślał, że taka uwaga może sprawić przykrość czarującej Magnolii Macnamara, na którą przeniósł uwielbienie swego namiętnego, choć nieco sponiewieranego serca.
— Ci, którzy tak sądzą, nie spoglądają moimi oczyma — powiedziała Mag, pogardliwie odrzucając głowę.
— Mówią, że nie ma jeszcze dwudziestka, lecz założę się o beczkę klaretu, że można jej cokolwiek dodać — powiedział O'Flaherty naprawiając swój nietakt.
— No cóż, chwała pańskiej naiwności, ona już skończyła dwadzieścia pięć lat i jeszcze odrobinkę należałoby dołożyć — odrzekła szyderczo Mag, która mogłaby tę uwagę z powodzeniem odnieść do siebie. — Kim jest ten przystojny młody człowiek, którego jej i staremu Chattesworthowi