Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 29
chem, nie był w ogóle świadom. Mimo to ciotka Rebeka, która patrzyła wprost na nią z odległości zaledwie dziesięciu kroków, nie raczyła dostrzec tej wielce przejaskrawionej bohaterki; a Magnolia była tak rozwścieczona jej jawną impertynencją, że kiedy Gertruda uśmiechnęła się później do niej i dygnęła dwukrotnie, zadarła tylko wyżej głowę i rzuciła tej Bogu ducha winnej dziewicy wyzywające spojrzenie błyszczących, ładnych oczu.
Wszystkim było wiadomo, że panna Rebeka Chattesworth rządzi niepodzielnie w Belmont. U potulnego starego generała i młodej bratanicy spotykała się z mniejszym sprzeciwem, niż pragnęłaby być może jej zapalczywa dusza. Szczęściem dla generała ciotka Becky tylko od czasu do czasu miewała fantazję, aby komenderować Irlandzką Artylerią Królewską. Miała różne inne, równie dziwaczne zamiłowania, choć niezupełnie tak gorszące. W jej czynnym umyśle zaświtała raz myśl, że leciwe kobiety z Chapelizod, jak żebraczki i im podobne, będące analfabetkami, powinny uczyć się czytać. Dwa razy w tygodniu „szkółka starych kobiet" pod przewodnictwem tej energicznej damy gromadziła w jednym miejscu mieszaninę reumatyzmu, paraliżu, niedowidzących oczu, niedosłyszących uszu i beznadziejnej głupoty. Nad kominkiem, wypisane dużymi czarnymi literami, wisiało hasło: LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE, i szły w ruch elementarze, okulary, abecadła, wśród sapania i kaszlu. Ciotka Becky dobrze opalała dom i każdą z ufnych starych kobiet częstowała papką z chleba i rosołu, dodając pewną dozę zgryźliwego umoralniania. Zimą zachęcała je dodatkowo, dając każdej po flanelowej spódnicy, a prócz tego miesięczny datek. Tak że choć być może po roku, ogólnie biorąc, nie było postępów w nauce, przedsięwzięcie to miało dość zachęcającą stronę, jako że szkoła powiększyła liczbę słuchaczy, a nawet dwóch starców — zwabionych widokami bulionu i sześciu pensów miesięcznie: golibroda Will Potts, zrujnowany z powodu drżenia prawej ręki, i drugi, pijaczyna weteran Phill Doolan z drewnianą nogą — ubiegało się o wstąpienie do szkółki, zostali tam koniec końców przyjęci. Poza tym ciotka Becky odwiedzała więzienia i miała dar wyciągania stamtąd najgorszych osobników, skutkiem czego miała na głowie przeważnie dwu lub trzech zwolnionych przestępców. Niektórzy powiadali, że była trochę wolterian-
Wszystkim było wiadomo, że panna Rebeka Chattesworth rządzi niepodzielnie w Belmont. U potulnego starego generała i młodej bratanicy spotykała się z mniejszym sprzeciwem, niż pragnęłaby być może jej zapalczywa dusza. Szczęściem dla generała ciotka Becky tylko od czasu do czasu miewała fantazję, aby komenderować Irlandzką Artylerią Królewską. Miała różne inne, równie dziwaczne zamiłowania, choć niezupełnie tak gorszące. W jej czynnym umyśle zaświtała raz myśl, że leciwe kobiety z Chapelizod, jak żebraczki i im podobne, będące analfabetkami, powinny uczyć się czytać. Dwa razy w tygodniu „szkółka starych kobiet" pod przewodnictwem tej energicznej damy gromadziła w jednym miejscu mieszaninę reumatyzmu, paraliżu, niedowidzących oczu, niedosłyszących uszu i beznadziejnej głupoty. Nad kominkiem, wypisane dużymi czarnymi literami, wisiało hasło: LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE, i szły w ruch elementarze, okulary, abecadła, wśród sapania i kaszlu. Ciotka Becky dobrze opalała dom i każdą z ufnych starych kobiet częstowała papką z chleba i rosołu, dodając pewną dozę zgryźliwego umoralniania. Zimą zachęcała je dodatkowo, dając każdej po flanelowej spódnicy, a prócz tego miesięczny datek. Tak że choć być może po roku, ogólnie biorąc, nie było postępów w nauce, przedsięwzięcie to miało dość zachęcającą stronę, jako że szkoła powiększyła liczbę słuchaczy, a nawet dwóch starców — zwabionych widokami bulionu i sześciu pensów miesięcznie: golibroda Will Potts, zrujnowany z powodu drżenia prawej ręki, i drugi, pijaczyna weteran Phill Doolan z drewnianą nogą — ubiegało się o wstąpienie do szkółki, zostali tam koniec końców przyjęci. Poza tym ciotka Becky odwiedzała więzienia i miała dar wyciągania stamtąd najgorszych osobników, skutkiem czego miała na głowie przeważnie dwu lub trzech zwolnionych przestępców. Niektórzy powiadali, że była trochę wolterian-
www.przeprosprezydenta.pl



