Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 31
uwikłał jej niewinnych (krewnych w tę pogardliwą wrogość, jako że ten rodzaj urazy jak chińska zdrada dotyka nie tylko głównego winowajcę, ale w zależności od stopnia pokrewieństwa i także jego najbliższą rodzinę oraz krewnych. Onże przestępca jest przemielony — jego Synowie usiekani, jego bratankowie przerobieni na kotlety, jego kuzyni na pieczyste — i tak dalej, nikt z rodziny nie uchodzi cało; i widząc zawzięte czyny odwetowe, spowodowane tym rodzajem nieżyczliwości, gwałtowniejsze i bardziej zajadłe, niż gdyby wywołane były krzywdami rzeczywistymi, chrześcijanie, którzy modlą się „nie wódź nas na pokuszenie" i powtarzają „błogosławieni, którzy czynią pokój", zrobią mądrze w rzeczy samej powstrzymując się od tych praktyk.
Gdy (przystojny wysmukły kapitan Devereux o śniadej twarzy i dużych oczach, zdziwionych, poważnych, spoglądających bystro, a tak rasowych i osobliwych, że czyniły go w pewnym stopniu zagadkowo interesującym, wchodził na teren kiermaszu, ciemnoniebieskie oczy biednej Nan Glynn z Palmerstown pod czerwonym niedzielnym kapturkiem odprowadziły wysoką, buńczuczną i pełną wdzięku postać ukradkowym spojrzeniem szalonej wierności i uwielbienia. Biedna Nan! Z twym śmiechem i twymi szelmostwami, twą namiętną miłością i twą zgubną pięknością, gdzież spoczywa teraz twa głowa?
Przystojny kapitan Devereux „Cygan", jak go nazywano dla jego wyraźnie śniadej cery — parę minut później rozmawiał z Lilias Walsingham. Och, piękna Lilias — och, prawdziwa damo — nigdy nie widziałem owego ładnego portretu kredką, o którym zwykła była opowiadać moja matka, lecz wieść o tobie dotarła do mnie — ty, taka pastelowa i delikatna, z twymi różowymi i fiołkowymi odcieniami, i okrągłymi, melancholijnymi dołeczkami w twarzy — teraz jeszcze widzę cię taką, jaką byłaś wówczas — z twarzyczką okraszoną młodością — a kiedy tak na ciebie patrzę, wzdycham jak do utraconej wczesnej mej miłości.
— Mam dość samego siebie — powiedział Devereux — jestem talk gnuśny i bezużyteczny, ba, oby tylko to! Pragnę być lepszy, lecz jestem słabym zarozumialcem. Ojciec spowiednik mógłby nakłonić mnie do spełniania (moich obowiązków — ktoś, kto by mnie złajał i upomniał. Może gdyby