Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 38
kość każdego spokojnego gentlemana, który lubi drzemkę po posiłku — delikatnie zaciągając zasłony jego zmysłów i gasząc słaby promyk świadomości. — W przemówieniu doktora i w jego cytatach tyle było o senności i narkotykach, o spaniu i środkach nasennych, że jego lordowskiej mości zmąciły się zmysły i stracił, tak jak i Ty stracić musisz, mój miły Czytelniku, całą dalszą porcję kołysanki doktora.
— Oddałbym połowę tego, co poszadam szir, i wszystkie szwoje widoki na przyszłość — zaseplenił gwałtownie okrąglutki, mały porucznik Puddock w jednym z owych napadów szaleństwa, do których był skłonny — aby tylko grać pierwszoplanowe role.
Między nami mówiąc, Puddock był niski i gruby, bardzo sentymentalny i cokolwiek gourmet; jego biurko zapchane było miłosnymi sonetami i przepisami na smakowite przekąski; był stale zakochany, często przebywał w kuchni, gdzie lubił w tajemnicy kierować przygotowywaniem niewielkich ostrych plats; dobroduszny, dość przyziemny, bardzo uprzejmy chevalier, w rzeczy samej sans reproche. Głęboko wierzył w swój geniusz tragika, lecz ci, którzy najbardziej go lubili, nie mogli powstrzymać się od myśli, że te jego pulchne policzki, okrągłe, małe, jasne oczka, jego seplenienie i rozmarzony, choć uroczysty wyraz zdziwienia, jakim Matka Natura w przystępie żartobliwego nastroju, zdawałoby się, napiętnowała jego twarz — nie były cechami, które pozwoliłyby mu zabłysnąć w tej dziedzinie dramatu. Obdarzony był również zbawienną wiarą w swe powodzenie u płci pięknej; miał je istotnie, lecz wśród swych towarzyszy, którzy znali jego śmiesznostki i zalety, śmiali się z niego, lecz go kochali.
— Do licha, nie ma szenszu działać połowicznie. Melpomena jeszt najbardziej żazdroszną z muz. Mówię panu, jeszli pan jeszt w jej łaszkach, na Jowisza, szir, muszi pan oddać szę jej ciałem i duszą. Jak, u diaszka, może człowiek, który jeszt na musztrze od szóstej rano i cały dzień ma głowę zabitą taktyką wojszkową i sztuką artyleryjszką i — i...
— I nadziewanymi gołąbkami, i pięknymi kobietami — dopowiedział Devereux.