Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 51
kiegoś żartu — czasem nawet najmniejszego głupstewka — które może rozładować wzrastające napięcie między dwoma nadętymi i groźnie nachmurzonymi przeciwnikami.
— Nadała je chrzestna matka, lady Carrick-o-Gunniol, gdy rodzina zamieszkała w Castlemara, w hrabstwie Roscommon — powiedział O'Flaherty z dumą. — Któż miał większe prawo nadać imię jej chrześniaczce, pytam, któż miał większe prawo? — d grzmotnąwszy pięścią w stół, rozejrzał się wokoło w oczekiwaniu zaprzeczenia. — Moje chrzestne matki przy moim chrzcie to katechizm i nikt w całym mieście Chapelizod temu nie zaprzeczy — katechizm świętego Kościoła — dopóki Hiacynt O'Flaherty z Coolnaquirk, porucznik ogniomistrz, nosi szpadę.
— Znakomicie powiedziane, poruczniku! — wykrzyknął Toole, rzucając przebiegłe mrugnięcie przez ramię.
— A co z imieniem tej damy, sir? — dopytywał się rozkochany ogniomistrz.
— Na Jowisza, sir, to szczera prawda, lady Carrick-o-Gunniol była jej chrzestną matką.
I Toole przeszedł do opowiadania historii nadania owego imienia; relacjonował ją jednak z wielką ostrożnością i łagodnością, odrzucając całą satyrę i nadając jej zupełnie dostojny i zaszczytny charakter, ponieważ porucznik ogniomistrz tak diablo pachniał prochem, że mały doktor — aczkolwiek nigdy nie cofał się w niebezpiecznej sytuacji — wolał mu się nie narażać. Ci, którzy znali już tę samą historię z ust złośliwego i wesołego małego doktora, byli, przypuszczam, ubawieni wielką zmianą, jaka zaszła w opowieści, którą teraz ich uraczył, nadając jej inne, pochlebne znaczenie.
W rzeczywistości imię zostało nadane biednej Magnolii w niezbyt łaskawych dla niej okolicznościach. Młoda lady Carrick-o-Gunniol, lubiąca nieco psoty — sadziła właśnie magnolię, jeden z pierwszych rzadkich botanicznych okazów oglądanych w Irlandii — gdy nadszedł 'bilecik od dobrotliwej, próżnej, prostackiej pani Macnamara, która pragnęła zapewnić dla swej córki duchową opiekę żony para. Jej lordowska mość napisała ołówkiem na odwrocie bileciku: „Bardzo proszę nazwać drogą dziecinę «Magnolia»" i natychmiast o całej sprawie zapomniała. Pani Macnamara była zachwycona — autograf ów pozostawał później przez dwa po-
— Nadała je chrzestna matka, lady Carrick-o-Gunniol, gdy rodzina zamieszkała w Castlemara, w hrabstwie Roscommon — powiedział O'Flaherty z dumą. — Któż miał większe prawo nadać imię jej chrześniaczce, pytam, któż miał większe prawo? — d grzmotnąwszy pięścią w stół, rozejrzał się wokoło w oczekiwaniu zaprzeczenia. — Moje chrzestne matki przy moim chrzcie to katechizm i nikt w całym mieście Chapelizod temu nie zaprzeczy — katechizm świętego Kościoła — dopóki Hiacynt O'Flaherty z Coolnaquirk, porucznik ogniomistrz, nosi szpadę.
— Znakomicie powiedziane, poruczniku! — wykrzyknął Toole, rzucając przebiegłe mrugnięcie przez ramię.
— A co z imieniem tej damy, sir? — dopytywał się rozkochany ogniomistrz.
— Na Jowisza, sir, to szczera prawda, lady Carrick-o-Gunniol była jej chrzestną matką.
I Toole przeszedł do opowiadania historii nadania owego imienia; relacjonował ją jednak z wielką ostrożnością i łagodnością, odrzucając całą satyrę i nadając jej zupełnie dostojny i zaszczytny charakter, ponieważ porucznik ogniomistrz tak diablo pachniał prochem, że mały doktor — aczkolwiek nigdy nie cofał się w niebezpiecznej sytuacji — wolał mu się nie narażać. Ci, którzy znali już tę samą historię z ust złośliwego i wesołego małego doktora, byli, przypuszczam, ubawieni wielką zmianą, jaka zaszła w opowieści, którą teraz ich uraczył, nadając jej inne, pochlebne znaczenie.
W rzeczywistości imię zostało nadane biednej Magnolii w niezbyt łaskawych dla niej okolicznościach. Młoda lady Carrick-o-Gunniol, lubiąca nieco psoty — sadziła właśnie magnolię, jeden z pierwszych rzadkich botanicznych okazów oglądanych w Irlandii — gdy nadszedł 'bilecik od dobrotliwej, próżnej, prostackiej pani Macnamara, która pragnęła zapewnić dla swej córki duchową opiekę żony para. Jej lordowska mość napisała ołówkiem na odwrocie bileciku: „Bardzo proszę nazwać drogą dziecinę «Magnolia»" i natychmiast o całej sprawie zapomniała. Pani Macnamara była zachwycona — autograf ów pozostawał później przez dwa po-
www.przeprosprezydenta.pl



