Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 52
kolenia w rodzinnych archiwach — i cała w uśmiechach, wielce z siebie zadowolona, opowiedziała wszystko lordowi Carrick-o-Ginniol tuż pod drzwiami wielkiej sali sądowej gdzie spotkała go podczas tygodniowego posiedzenia sądu przysięgłych. Lord, będący człowiekiem łagodnego i delikatnego usposobienia, dość uprzejmym i bardzo grzecznym — choć o mało co nie wybuchnął śmiechem, gdy grzecznie wypraszał poczciwą damę z przeznaczonego dla siebie miejsca dla świadków — zaniepokoił się i zirytował wielce, a wróciwszy do domu zapytał swą małżonkę, jak mogła nakłonić starą panią Macnamara do nadania tego niedorzecznego imienia swemu biednemu niemowlęciu. Fakt ten w najwyższym stopniu rozbawił jej lordowską mość, która od czasu wysłania owego bileciku wcale o tym nie myślała i dowiedziawszy się, że dziecko zostało ochrzczone jako Magnolia Macnamara i nic na to nie można już poradzić, roześmiała się 'bardzo wesoło, ucałowała swego męża kiwającego z powagą głową, a później nałożyła kapturek, ponownie pocałowała lorda i wciąż śmiejąc się, wybiegła do ogrodu, by spojrzeć na swą magnolię. Od owej chwili lord mimo usilnych próśb żony nazywał zawsze owo jej drzewo „macnamarą"; aż do chwili, kiedy ku jej niewypowiedzianej uciesze wyrwał się z tym w najbardziej niestosownych okolicznościach, jak to czasem bywa, prosząc wówczas jeszcze żyjącego starego Maca — potężnego, łagodnego człowieka — panią Macnamarę we własnej osobie, niańkę, niemowlę Magnolię i wszystkich przybyłych do zamku, aby wyszli do ogrodu i zobaczyli „macnamarę" lady Carcrick-o-Gunniol. Taka jest siła przyzwyczajenia, że lord nie uprzytomnił sobie popełnionej gafy, choć rodzina upominała go surowymi spojrzeniami, a lady C. roześmiała się ni stąd, ni zowąd, niby to przypomniawszy sobie nagle, jak kiedyś w dzieciństwie przewróciła się na klomb, i 'Wspominała to wciąż na nowo ku utrapieniu i zakłopotaniu lorda, gdy szli w kierunku owego egzotycznego okazu.
Gdy Toole skończył tę rodzinną anegdotkę, którą, zapewniam was, postarał się uczynić jak najprzyjemniejszą dla uszu rycerza Magnolii, dokonując niezbyt sumiennych cięć i wstawek i nie dając najmniejszej sposobności do jakiejkolwiek uwagi, zadał szybko O'Flaherty'emu pytanie całkiem nie związane z poprzednim tematem.