Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 54
— Nie jesteśmy przyzwyczajeni, sir, w tych stronach do pańskiego wyobrażenia o uprzejmości rodem z Connaught; spotykamy się tu dla towarzyskiej, ee... towarzyskości, sir, i mówiąc krótko, jeśli nie zmieni pan swego tonu, dowie się pan, że może być dwu uczestników tej gry... i... i... mówię panu, sir, polecą drzazgi, sir.
Tu włączyło się kilka głosów.
— Cisza, panowie, pozwólcie mi mówić, bo inaczej go poturbuję — ryknął O'Flaherty, który, trzeba mu oddać sprawiedliwość, wyglądał w owej chwili jak człowiek zdolny do wszystkiego. — Tuszę, sir — ciągnął dalej, zwracając się do Nuttera, który stawiał mu czoło jak kogucik na arenie —- że nie jest w zwyczaju, aby gentleman, który w obraźliwy sposób zwraca się do drugiego, zmuszał tego drugiego do znęcania się nad jego osobą na drodze rękoczynów.
— Ej, eh? — powiedział Nutter wykrzywiając usta w brzydkim grymasie i zaciskając pięści w kieszeniach bryczesów.
— Znęcania się nad jego osobą na drodze rękoczynów, sir — powtórzył O'Flaherty — bijąc, kopiąc lub smagając batem dowolną część jego ciała lub też dopuszczając się łagodniejszej czynnej zniewagi, takiej jak pociągnięcie za brodę lub prztyczek w nos. Jest przyjęte, sir, iż celem uniknięcia rozgłosu nieprzystojnego gentlemenom oraz jakiejkolwiek niezgodności i zamieszania, jeden z nich powinien zwrócić się z prośbą do drugiego, by uważał się za znieważonego w jakikolwiek sposób, całkowicie w jego odczuciu nie do przyjęcia, i właśnie, sir, ja pozwalam sobie teraz przedłożyć panu taką prośbę. Gdy znajdzie pan już sobie sekundanta, ufam, że porucznik Puddock — który ma kwaterę w tym samym domu co ja, będzie, wziąwszy pod uwagę, iż jestem oficerem z tego samego ogólnie szanowanego korpusu, obcym w tych stronach, a przede wszystkim gentlemanem mogącym wykazać się jednakimi z nim poborami oficerskimi (tu nastąpił niski ukłon w kierunku Puddocka, który go odwzajemnił) — że porucznik Puddock będzie tak życzliwy i tak uprzejmy, iż przyjmie owego pańskiego sekundanta w moim imieniu i wystąpi jako mój sekundant w celu ustalenia w sposób najbardziej dogodny
Tu włączyło się kilka głosów.
— Cisza, panowie, pozwólcie mi mówić, bo inaczej go poturbuję — ryknął O'Flaherty, który, trzeba mu oddać sprawiedliwość, wyglądał w owej chwili jak człowiek zdolny do wszystkiego. — Tuszę, sir — ciągnął dalej, zwracając się do Nuttera, który stawiał mu czoło jak kogucik na arenie —- że nie jest w zwyczaju, aby gentleman, który w obraźliwy sposób zwraca się do drugiego, zmuszał tego drugiego do znęcania się nad jego osobą na drodze rękoczynów.
— Ej, eh? — powiedział Nutter wykrzywiając usta w brzydkim grymasie i zaciskając pięści w kieszeniach bryczesów.
— Znęcania się nad jego osobą na drodze rękoczynów, sir — powtórzył O'Flaherty — bijąc, kopiąc lub smagając batem dowolną część jego ciała lub też dopuszczając się łagodniejszej czynnej zniewagi, takiej jak pociągnięcie za brodę lub prztyczek w nos. Jest przyjęte, sir, iż celem uniknięcia rozgłosu nieprzystojnego gentlemenom oraz jakiejkolwiek niezgodności i zamieszania, jeden z nich powinien zwrócić się z prośbą do drugiego, by uważał się za znieważonego w jakikolwiek sposób, całkowicie w jego odczuciu nie do przyjęcia, i właśnie, sir, ja pozwalam sobie teraz przedłożyć panu taką prośbę. Gdy znajdzie pan już sobie sekundanta, ufam, że porucznik Puddock — który ma kwaterę w tym samym domu co ja, będzie, wziąwszy pod uwagę, iż jestem oficerem z tego samego ogólnie szanowanego korpusu, obcym w tych stronach, a przede wszystkim gentlemanem mogącym wykazać się jednakimi z nim poborami oficerskimi (tu nastąpił niski ukłon w kierunku Puddocka, który go odwzajemnił) — że porucznik Puddock będzie tak życzliwy i tak uprzejmy, iż przyjmie owego pańskiego sekundanta w moim imieniu i wystąpi jako mój sekundant w celu ustalenia w sposób najbardziej dogodny
www.przeprosprezydenta.pl



