Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 65
sekundanta przy boku, pojmujesz, (który by go powstrzymał i doprowadził, jeśli to możliwe, do przyjacielskiego wzajemnego zrozumienia — cóż, moje drogie dziecko, dojdzie wówczas do takiego stanu rozjątrzenia i gwałtowności, że jeszcze przed świtem będzie miał z pół tuzina pojedynków na swoim koncie.
— Ach, to byłaby nikczemność dopuścić do tego z powodu braku sekundanta — odparł pan Mahony, wstając jak wojownik i kładąc fajkę pokoju na kominku. — Czy mam zejść na dół, ojcze Dionizy, i ofiarować swoje usługi?
— Lecz pamiętaj, że w celu pojednania — rzekł jego wielebność podnosząc palce, zamykając oczy, wznosząc ku górze rumiane oblicze i kiwając przekonywająco głową.
— A niechże to, czyżbym nie wiedział... istotnie, pojednanie — i zapinał już guziki, gdyż będąc nieco „przy kości", jak również słusznego wzrostu, rozluźnił przedtem ubiór. — Gdzie są teraz ci panowie i o kogo mam pytać?
— Wskażę ci ze schodów światła gospody. Zapytaj o doktora Toole'a, z pewnością tam jest, a jeśli nie, to o pana Nuttera, i powiedz jedynie, że przybywasz z mojego domu, gdzie przypadkowo słyszałeś od pana Loftusa, rozumiesz, że były trudności ze znalezieniem sekundanta, który by — który by — dopomógł w załatwieniu spraw pomiędzy nimi.
Tak rozmawiając stanęli na progu; pan Mahony wcisnął na bakier kapelusz z wojowniczo zadartym rondem i łypiąc figlarnie okiem spojrzał w kierunku wyciągniętej ręki (księdza, wskazującej otwarte drzwi gospody „Pod Feniksem", przez które sączył się zapraszający blask.
— Znajdziesz tych panów we frontowej izbie — powiedział ksiądz. — Pamiętasz doktora Toole'a i on także sobie ciebie przypomni. I miej na uwadze, mój drogi, że idziesz tam, by ich pogodzić.
Pan Mahony był już w drodze i raźnym krokiem szedł ochoczo na spotkanie z przygodą.
— Błogosławieństwo orędownika pokoju jest z tobą, moje dziecko! — dodał jego wielebność wznosząc ręce i oczy ku niebiosom. — I na Boga! — mówił do siebie dalej ksiądz, bystro patrząc w gwiazdy — poranek na tę okazję będą mieli piękny, jeśli, niestety — i przy tych słowach ksiądz