Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 66
wszedł z powrotem w progi swego domu, wzruszając smutno ramionami — jeśli, niestety, Patowi Mahony nie powiedzie się.
Pan Pat Mahony zoczył sposobność zagrania roli gentlemana i wypadł w niej, doprawdy, nieprzeciętnie. Zagrał ją w szlachetnym, kwiecistym i błyskotliwym stylu, stosownie do własnego ideału doskonale wytwornego gentlemana. Takich ukłonów, wspinania się na palce, tak pełnego wdzięku wywijania trójgraniastym kapeluszem, tak uprzejmych, zachęcających uśmiechów i w ogóle takiego nadzwyczajnego zachowania, takiej postaci — jednym słowem tak doskonałej elegancji i grzeczności nigdy przedtem nie oglądano we frontowej izbie gospody „Pod Feniksem".
— Pan Mahony, na Jowisza! — wykrzyknął Toole z wdzięcznością dochodzącą prawie do upojenia. Nutter również odczuł wyraźną ulgę i zbliżył się, aby go przedstawiono nowemu przybyszowi, który, jak mu to podpowiedział instynkt, miał zostać jego sekundantem. Cluffe, człowiek światowy ze szkoły wojskowej, przyglądał się eleganckiemu obcemu gościowi z nie ukrywaną niechęcią i zdziwieniem, a Devereux z owym nieco cierpkim uśmieszkiem, z jakim mężczyźni nieraz spokojnie rozkoszują się niedorzecznością sytuacji.
Pan Mahony „rozprawiający" z wiejskim sąsiadem przed -domem Muckafubble, w połowie drogi do swej posiadłości, lub pan Mahony znajdujący przyjemność w prozaicznym tête-à-tête z ojcem Roachem był zaiste znacznie pośledniejszą osobą od Patryka Mahony, Esq., dyplomaty pełnej krwi i uosobienia wielkopańskości, zadziwiającego frontową izbę „Feniksa".
Albowiem wypowiedziane tam przez pana Mahony zdania były kwieciste i potoczyste, a słowa dobierał na tę okoliczność raczej dla ich górnolotności i melodyjnego brzmienia niźli dla ścisłego związku z przedmiotem i właściwego wyrażenia myśli. Skutkiem zaś tego była pewna błyskotliwa mglistość wypowiedzi, co czyniło wyjaśnienie jego tyrady zadaniem dość kłopotliwym i polegającym na domysłach.
Po przedstawieniu się i powiadomieniu zebranych o celu swej wizyty Mahony i Nutter wycofali się do małego pokoiku za ladą, gdzie Nutter, odwzajemniwszy kilka ukłonów i wysłuchawszy dwóch kolejnych przemówień swego towa-
Pan Pat Mahony zoczył sposobność zagrania roli gentlemana i wypadł w niej, doprawdy, nieprzeciętnie. Zagrał ją w szlachetnym, kwiecistym i błyskotliwym stylu, stosownie do własnego ideału doskonale wytwornego gentlemana. Takich ukłonów, wspinania się na palce, tak pełnego wdzięku wywijania trójgraniastym kapeluszem, tak uprzejmych, zachęcających uśmiechów i w ogóle takiego nadzwyczajnego zachowania, takiej postaci — jednym słowem tak doskonałej elegancji i grzeczności nigdy przedtem nie oglądano we frontowej izbie gospody „Pod Feniksem".
— Pan Mahony, na Jowisza! — wykrzyknął Toole z wdzięcznością dochodzącą prawie do upojenia. Nutter również odczuł wyraźną ulgę i zbliżył się, aby go przedstawiono nowemu przybyszowi, który, jak mu to podpowiedział instynkt, miał zostać jego sekundantem. Cluffe, człowiek światowy ze szkoły wojskowej, przyglądał się eleganckiemu obcemu gościowi z nie ukrywaną niechęcią i zdziwieniem, a Devereux z owym nieco cierpkim uśmieszkiem, z jakim mężczyźni nieraz spokojnie rozkoszują się niedorzecznością sytuacji.
Pan Mahony „rozprawiający" z wiejskim sąsiadem przed -domem Muckafubble, w połowie drogi do swej posiadłości, lub pan Mahony znajdujący przyjemność w prozaicznym tête-à-tête z ojcem Roachem był zaiste znacznie pośledniejszą osobą od Patryka Mahony, Esq., dyplomaty pełnej krwi i uosobienia wielkopańskości, zadziwiającego frontową izbę „Feniksa".
Albowiem wypowiedziane tam przez pana Mahony zdania były kwieciste i potoczyste, a słowa dobierał na tę okoliczność raczej dla ich górnolotności i melodyjnego brzmienia niźli dla ścisłego związku z przedmiotem i właściwego wyrażenia myśli. Skutkiem zaś tego była pewna błyskotliwa mglistość wypowiedzi, co czyniło wyjaśnienie jego tyrady zadaniem dość kłopotliwym i polegającym na domysłach.
Po przedstawieniu się i powiadomieniu zebranych o celu swej wizyty Mahony i Nutter wycofali się do małego pokoiku za ladą, gdzie Nutter, odwzajemniwszy kilka ukłonów i wysłuchawszy dwóch kolejnych przemówień swego towa-
www.przeprosprezydenta.pl



