Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 67
rzysza, z których nie udało mu się wyłuskać żadnej jasnej myśli, wziął wreszcie sprawę w swe ręce i powiedział:
— Od razu pozwolę sobie, sir, uwolnić pana od trudu starań o polubowne załatwienie sprawy. Zostałem grubiańsko znieważony, a on nie ma zamiaru mnie przeprosić i nic innego nie da mi satysfakcji jak tylko pojedynek. Jest on zwykłym mordercą. Nie mam najmniejszego pojęcia, dlaczego chce mnie zabić. Znalazłszy się wszelako w tej sytuacji, uważam za swój obowiązek uwolnić ostatecznie miasto od jego osoby, jeśli zdołam.
— Uściśnijmy sobie ręce, sir — zawołał Mahony, zapominając o retoryce w przypływie entuzjazmu — cokolwiek się stanie, sir, wysoko pana cenię i poważam.
X
W KTÓRYM OGNIOMISTRZ ZDRADZA SWĄ NAJGŁĘBSZĄ TAJEMNICĘ I UDOWADNIA PUDDOCKOWI, IŻ NUTTER ODKRYŁ OGOŁOCONĄ KRAINĘ
Gdy Puddock po odbyciu krótkiej przechadzki na świeżym powietrzu w celu uspokojenia się wchodził po schodach do swego mieszkania, zastał w frontowym salonie, w którym unosiła się silna woń ponczu na rumie, porucznika O'Flaherty bynajmniej nie trzeźwiejszego niż wówczas, gdy widział go po raz ostatni.
— Wypij to, Puddock, wypij to — powiedział O'Flaherty, napełniając dużą szklaneczkę rumem i wodą w równych ilościach — wypij to, mój szczery przyjacielu, to doda ci sił, zapewniam, na honor, Puddock!
— Ależ... ee... dziękuję, sir, chciałbym dokładnie zrozumieć... — zaczął Puddock i w tej samej chwili urwał, gdyż O'Flaherty, ze straszliwym grymasem na twarzy i z okrzykiem „ha!", doskoczył do drzwi i złapawszy za kołnierz kaftana chuderlawego, małego Francuza, swego służącego, który właśnie wchodził, zakręcił nim wokół pokoju.
— A więc to tak, sorr, znowu się wygadałeś, ty obrzy-
— Od razu pozwolę sobie, sir, uwolnić pana od trudu starań o polubowne załatwienie sprawy. Zostałem grubiańsko znieważony, a on nie ma zamiaru mnie przeprosić i nic innego nie da mi satysfakcji jak tylko pojedynek. Jest on zwykłym mordercą. Nie mam najmniejszego pojęcia, dlaczego chce mnie zabić. Znalazłszy się wszelako w tej sytuacji, uważam za swój obowiązek uwolnić ostatecznie miasto od jego osoby, jeśli zdołam.
— Uściśnijmy sobie ręce, sir — zawołał Mahony, zapominając o retoryce w przypływie entuzjazmu — cokolwiek się stanie, sir, wysoko pana cenię i poważam.
X
W KTÓRYM OGNIOMISTRZ ZDRADZA SWĄ NAJGŁĘBSZĄ TAJEMNICĘ I UDOWADNIA PUDDOCKOWI, IŻ NUTTER ODKRYŁ OGOŁOCONĄ KRAINĘ
Gdy Puddock po odbyciu krótkiej przechadzki na świeżym powietrzu w celu uspokojenia się wchodził po schodach do swego mieszkania, zastał w frontowym salonie, w którym unosiła się silna woń ponczu na rumie, porucznika O'Flaherty bynajmniej nie trzeźwiejszego niż wówczas, gdy widział go po raz ostatni.
— Wypij to, Puddock, wypij to — powiedział O'Flaherty, napełniając dużą szklaneczkę rumem i wodą w równych ilościach — wypij to, mój szczery przyjacielu, to doda ci sił, zapewniam, na honor, Puddock!
— Ależ... ee... dziękuję, sir, chciałbym dokładnie zrozumieć... — zaczął Puddock i w tej samej chwili urwał, gdyż O'Flaherty, ze straszliwym grymasem na twarzy i z okrzykiem „ha!", doskoczył do drzwi i złapawszy za kołnierz kaftana chuderlawego, małego Francuza, swego służącego, który właśnie wchodził, zakręcił nim wokół pokoju.
— A więc to tak, sorr, znowu się wygadałeś, ty obrzy-
www.przeprosprezydenta.pl



