Dom przy cmentarzu, T.I cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 78
domu, jak gdyby tam było jego miejsce. Dalton nie mógł dostrzec, dokąd się udało, na górę czy na dół; ten dom wszakże nigdy już potem nie był szczęśliwy ani spokojny. I Dalton zatrzasnął drzwi frontowe i drżąc cały powrócił do Oliviera, starego lokaja, blady jak papier, na którym był list od jego pana, który to list tkwił mu wciąż w dłoni. „Co to jest? Co to jest?", pyta lokaj chwytając jego kule niczym oręż, wlepiając wzrok w białą twarz Daltona i blednąc prawie tak, jak on. „Pan nie żyje", powiada Dalton. I tak było, są na to dowody.
Jinny Cresswell po wstrząsie doznanym z powodu tego, co ujrzała w sadzie, i dowiedziawszy się, co to było naprawdę, nie pozostała tam ani godziny dłużej, niż musiała, może być panienka pewna; od tamtej pory zaczęła zwracać uwagę na rzeczy, których dotąd nie dostrzegała — takie na przykład: gdy wchodziła jednymi drzwiami do dużej sypialni nad sienią, gdzie zwykł był sypiać hrabia, ktoś szybko pociągał za drugie drzwi, jak gdyby chcąc uniknąć z nią spotkania, i wychodził w pośpiechu; lecz najbardziej ją przeraziło to, że czasem znajdowała długie proste wklęśnięcie na całej długości swego własnego łóżka. Miejsce było zwykle ciepłe, jakby to coś — cokolwiek by to było — dopiero co je opuściło, gdy wchodziła do pokoju. Najgorsze jednak ze wszystkiego było, że biedna Kitty Haplin, młoda kobieta, umarła od tego, co zobaczyła. Jej matka mówiła, że to zdarzyło się w tę noc, kiedy Kitty nie mogła zasnąć z powodu hałasów w sąsiednim pokoju; jak gdyby ktoś tam chodził, przewracał się o pudła, wyciągał szuflady, mówił i wzdychał do siebie, a ona, biedaczka, chciała zasnąć i właśnie zastanawiała się, kto to mógł być, gdy oto wchodzi przystojny mężczyzna w czymś w rodzaju luźnej jedwabnej bonżurki i bez peruki, tylko w aksamitnej szlafmycy, i idzie spokojnie pewnym krokiem do okna, a ona poruszyła się w łóżku, aby dać mu do zrozumienia, iż tu jest myśląc, że on sobie pójdzie; lecz nie, on podchodzi do krawędzi łóżka, bardzo blady, i mówi coś do niej — głos jego był niewyraźny i zdławiony jak głos niemowy, który stara się coś (powiedzieć — więc zaczęło ją ogarniać coraz większe przerażenie i mówi: „Proszę o wybaczenie, panie, lecz nie słyszę cię dobrze". A on na to podnosi głowę, wyciąga szyję z opasującego ją fularu i obraca twarz w górę ku pułapowi, i — niech
Jinny Cresswell po wstrząsie doznanym z powodu tego, co ujrzała w sadzie, i dowiedziawszy się, co to było naprawdę, nie pozostała tam ani godziny dłużej, niż musiała, może być panienka pewna; od tamtej pory zaczęła zwracać uwagę na rzeczy, których dotąd nie dostrzegała — takie na przykład: gdy wchodziła jednymi drzwiami do dużej sypialni nad sienią, gdzie zwykł był sypiać hrabia, ktoś szybko pociągał za drugie drzwi, jak gdyby chcąc uniknąć z nią spotkania, i wychodził w pośpiechu; lecz najbardziej ją przeraziło to, że czasem znajdowała długie proste wklęśnięcie na całej długości swego własnego łóżka. Miejsce było zwykle ciepłe, jakby to coś — cokolwiek by to było — dopiero co je opuściło, gdy wchodziła do pokoju. Najgorsze jednak ze wszystkiego było, że biedna Kitty Haplin, młoda kobieta, umarła od tego, co zobaczyła. Jej matka mówiła, że to zdarzyło się w tę noc, kiedy Kitty nie mogła zasnąć z powodu hałasów w sąsiednim pokoju; jak gdyby ktoś tam chodził, przewracał się o pudła, wyciągał szuflady, mówił i wzdychał do siebie, a ona, biedaczka, chciała zasnąć i właśnie zastanawiała się, kto to mógł być, gdy oto wchodzi przystojny mężczyzna w czymś w rodzaju luźnej jedwabnej bonżurki i bez peruki, tylko w aksamitnej szlafmycy, i idzie spokojnie pewnym krokiem do okna, a ona poruszyła się w łóżku, aby dać mu do zrozumienia, iż tu jest myśląc, że on sobie pójdzie; lecz nie, on podchodzi do krawędzi łóżka, bardzo blady, i mówi coś do niej — głos jego był niewyraźny i zdławiony jak głos niemowy, który stara się coś (powiedzieć — więc zaczęło ją ogarniać coraz większe przerażenie i mówi: „Proszę o wybaczenie, panie, lecz nie słyszę cię dobrze". A on na to podnosi głowę, wyciąga szyję z opasującego ją fularu i obraca twarz w górę ku pułapowi, i — niech
www.przeprosprezydenta.pl



